1. pl
  2. en

"Duże jest piękne!"

 

To była pierwsza myśl, która nasunęła mi się na spotkaniu z tym niemieckim kolosem :) Audi Q8 50 TDI Quattro S-line bo o nim mowa jest tak ekstrawaganckie, że przyciąga spojrzenie nawet naszej ukochanej starszyzny, która wydawać by się mogło przywiązuje taką samą wagę do samochodów jak my do badań nad wpływem promieni księżyca na rozwój kolarstwa w chinach.., czyli żadną. Stylistyka Q8 to zupełnie coś nowego, nawet nie mam za bardzo punktu odniesienia gdybym chciał to auto do czegoś porównać, może Mercedes GLS? niee, może jakiś Lexus? Myślę.., ale wymyślić nie mogę. Audi Q8 to po prostu Q8, jedyne i niepowtarzalne i tak chyba miało być. Z zewnątrz auto jest ogromne, potężny grill, masywne nadkola i wielkie koła niemalże jak w ciężarówce. Tylne lampy zachodzą na klapę bagażnika, a nad nimi znajduje się ledowa listwa świetlna, która rozciąga się na całą szerokość samochodu. Całość jak to w Audi, wygląda bardzo elegancko i podkreśla nowoczesną sylwetkę auta.

"Ale jazda"

 

Zapraszam do środka :) Otwieram drzwi i pierwsze co widzę to brak ramek dużej podwójnej szyby, zupełnie tak samo jak w sportowych Coupe czy Cabrio, zabieg stylistyczny sprytny i udany, niewątpliwie nadający gracji tej muskularnej sylwetce. Wchodzę do środka i moim oczom ukazuje się dosłownie kokpit nowoczesnego samolotu myśliwskiego; elektroniczne zegary, przeszklone panele dotykowe w konsoli środkowej, za pomocą których sterujemy systemem MMI i klimatyzacją, trochę drewienka, skóra i aluminium. Wszystko wykonane z „mega” dobrych materiałów jak markowy garnitur perfekcyjnie uszyty na miarę.., w końcu to Audi, baaardzo drogie audi, ale o tym za chwilę :) Wciskam pedał hamulca i przycisk start, silnik uruchomiony i oczom ukazuje się prawdziwa technika, takiej ilości ustawień i konfiguracji pojazdu jeszcze nie widziałem, wszystko intuicyjne, ale tak rozbudowane, że nie sposób tego ogarnąć podczas jazdy.., zresztą niektórych ustawień nawet nie da się wprowadzić jadąc (system na to nie pozwala). Począwszy od informacji wyświetlanych w systemie head-up po strefy nawiewów klimatyzacji, od intensywności podświetlenia i koloru napisu quattro na desce po światła powitalne i pożegnalne, od trybów jazdy Offroad, Allroad, Comfort, Efficient, Sport po Individual, widok mapy nawigacji (2d, 3d) i tak dalej i tak dalej no i jeszcze dalej... Szczególnie przykuły moją uwagę takie detale jak graficzny wskaźnik przechyłu pojazdu i kamera 3d (wirtualny pojazd na tle rzeczywistego otoczenia, rewelka!, darmowy monitoring na postoju, no może nie taki darmowy :D) oraz system Audi pre sense, który bada otoczenie i w razie potrzeby nie pozwoli zjechać z pasa ruchu lub zahamuje pojazd przed przeszkodą (oczywiście ten system jest znacznie bardziej rozbudowany, wymieniłem tylko podstawowe jego funkcje). Fajna funkcja i jak cieszy, posłuchajcie.., jeśli macie telefon ładowany bezprzewodowo i akurat „leży” on na samochodowej ładowarce indukcyjnej to nie sposób go zapomnieć wysiadając ponieważ miły głos pani z Audi przypomni nam, że zostawiliśmy telefon w środku pojazdu :) Na pochwałę zasługuje ogromny, szklany i przyciemniany szyberdach, który nie tylko wygląda fantastycznie z zewnątrz, ale świetnie pełni funkcję regulatora temperatury wewnątrz, szczególnie jeśli ktoś nie lubi klimy (czyli ja).

"Dobra jedziemy..."

 

Pozycja za kierownicą wygodna, widoczność z kabiny bez zastrzeżeń, a fotele pomimo że będące jednym z elementów wyposażenia sportowego pakietu S-Line wygodne i dające się w dowolny sposób ustawić. Oznaczenie 50 TDI to niestety nie pięć litrów pojemności, a według nowej nomenklatury Audi 3.0 V6 TDI (turbo diesel) o mocy 286 koni, który popędzi ten czołg w 6.3 sekundy do setki. Kurde szału nie ma.., bynajmniej na papierze. W moim odczuciu te 3.0 to absolutne minimum, żeby nie popsuć ogromnego „fanu” z jazdy tym samochodem, którego pamiętajcie masa własna przekracza 2 tony. Komfort, komfort i jeszcze 2x komfort, tak wygodnie żadne Audi jeszcze nie jeździło, zawieszenie pracuje cicho wybierając wszelkie nierówności, podwójnie klejone szyby skutecznie odcinają nas od tego co dzieje się na zewnątrz pojazdu, tego diesla słychać, ale dopiero jak zaczniemy go „zmuszać do pracy” inaczej można o nim zapomnieć. I w takiej oto atmosferze luksusu, bujając w obłokach możemy jechać na koniec Polski i z powrotem. Audi Q8 to jedno z tych aut, które nie męczą, po prostu pożerają kilometry nie mordując przy tym „maszynisty, operatora”. Wybierając Q8 na swojego towarzysza podróży wkalkulujcie jedną ważną rzecz, a mianowicie gabaryty tego samochodu. Tutaj naprawdę trzeba policzyć czy się zmieścimy na ciasnej osiedlowej uliczce, a jadąc wąską wiejską drogą mamy wrażenie jakbyśmy nie mieścili się do końca na swoim pasie.., czasami to nie tylko wrażenie.

 

"3, 2, 1, START"

 

No OK, tryb SPORT, no włączyłem, skrzynia biegów przełącza biegi szybciej, pedał gazu reaguje bardziej spontanicznie, auto niby wydaję się być dynamiczniejsze, ale dalej czuć.., czuć i czuć tą masę, ten silnik jest posłuszny, ale wyraźnie trochę kręci nosem na ten cały tryb SPORT, który chyba trochę jest bo jest. Idąc za ciosem wjeżdżam ostrzej w zakręt, auto niczym przyklejone trzyma się drogi, Quattro robi robotę!!! Q8 jest bardzo stabilna na zakrętach, ale do pewnego momentu. Jeśli przegniecie to będziecie wyglądali jak STRONGMAN, który leci do mety z wielką kulą w rękach.., póki leci to „gitara”, ale jak już się potknie i zacznie lecieć na „glebę” to ratuj się kto może. Tak samo jest z Audi, jak będzie „za mocno” to auto będzie wyjeżdżało z łuku całym sobą rozpaczliwie próbując wgryźć się w asfalt. Jak chcecie, ale mi największą frajdę sprawił tryb COMFORT :) Patrząc na 22 calowe koła ogumione w typowe szosowe opony nawet nie myślałem o trybie OFFROAD, zresztą nie czułem jakiejś wewnętrznej potrzeby aby kulać się tym samochodem po krzakach. Audi wyposażyło Q-ósemkę w sześciotłoczkowe zaciski hamulcowe i to był strzał w dziesiątkę, zresztą podejrzewam, że przy tych gabarytach inżynierowie z Ingolstadt rozpytywali się między sobą czy któryś jest tak odważny, żeby założyć czterotłoczki.., chętny się nie znalazł. Podsumowując, jestem naprawdę miło zaskoczony, spodziewałem się auta trochę „na wyrost” z przerośniętym ego, a zastałem naprawdę piękną, zaawansowaną technologicznie maszynę, która podczas jazdy wydaję się otulać całym sobą swojego właściciela. W tym samochodzie czułem się bezpiecznie i po prostu dobrze. Zachwyciła mnie jego stylistyka oraz komfort jazdy i nawet fakt, że należy wozić ze sobą płyn do szyb w pakiecie z ręcznikiem papierowym, którego będziemy używać do wiecznego czyszczenia paneli dotykowych, nie zepsuje ogólnego świetnego wrażenia jakie wywołuje Audi Q8 50 TDI Quattro z pakietem S-Line. Cena? Eeee tam, dżentelmeni o kasie nie gadają, a jak już gadają to PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH nie starczy żeby wziąć udział w tej imprezie ;)) Wybór jak zwykle pozostawiam Wam!!

 

Artur Rojewski

 

Audi Q8 50 TDI 2018
19 listopada 2018

Powrót do bloga

Polub mnie

Uwaga! Niniejsza strona ma charakter wyłącznie informacyjny, nie promuje żadnego stylu jazdy i nie ma charakteru szkoleniowego. Wszystkie samochody, których dotyczą opisy i zdjęcia zamieszczone na tej stronie są użytkowane zgodnie z przepisami ruchu drogowego i z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa tak aby nie wyrządzić nikomu żadnej szkody na drodze. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za innych użytkowników dróg, którzy w sposób niezgodny z przepisami ruchu drogowego lub z narażeniem zdrowia i życia innych będą użytkować pojazdy na drogach publicznych i poza nimi.

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć samochodów, treści wpisów zamieszczonych na ich temat, a także ich dalszą publikację. Wszystkie zdjęcia i artykuły zostały stworzone przeze mnie i stanowią moją własność. Dziękuję za zrozumienie :)