1. pl
  2. en

„Elektryk”

Jako nastoletni fan motoryzacji wiedziałem o istnieniu magicznej krainy, mekki, do której co roku zjeżdżają z całego świata wszyscy ludzie, dla których samochody są sensem istnienia na naszej planecie. Palexpo, Genewa, miejsce tak bliskie mojemu sercu, a jednak tak niedostępne i odległe dla młodego absolwenta studiów wyższych, którego kieszenie były puste jak bęben Rolling Stonesów. Był rok 2010, dowiedziałem się, że istnieje możliwość wspólnego wypadu na targi motoryzacyjne do Szwajcarii, o której tak marzyłem całymi latami. Długo się nie zastanawiając rozbiłem świnkę skarbonkę, sprzedałem dżinsy Levisa, które dostałem pod choinkę, wymieniłem stare niemieckie marki, tajskie baty i rosyjskie kopiejki na franki szwajcarskie i już za dwa dni byłem gotowy na motoryzacyjną wyprawę życia. Niemiecką autostradę przejechaliśmy dosyć szybko i już po około 9 godzinach stanąłem u bram wielkiego raju, w którym mogłem dotknąć każdego samochodu, który do tej pory oglądałem jedynie na pulpicie mojego komputera. Ogromny kompleks kilku hal usłany najdroższymi zabawkami na świecie, a na środku ja, Artur z Polski. Biegałem po tych targach jak dziecko po Legolandzie, od jednej hali do drugiej i z powrotem, aż do wieczora kiedy jako jeden z ostatnich gości, wyczerpany jak koń po westernie dotarłem (właściwie trochę siłą) do drzwi wyjściowych. Podczas tej gonitwy po Koenigseggach, Astonach, Bentleyach, "Lamborach" i innych cudownych tworach wykwintnej motoryzacji co chwilę przystawałem i z zaciekawieniem spoglądałem w stronę.., gniazdek elektrycznych, do których na każdym stoisku był podłączony wtyczką jakiś samochód... Hmm.., prąd? W samochodach?, pewnie ładują akumulator, przecież mamy czasy świetności diesli, mało palą, są szybkie i są wszędzie.., jaki prąd, jakieś brednie. To nie były bajki science fiction ani brednie tylko wyraźny przekaz świata motoryzacji, który jasno dawał do zrozumienia, że idziemy w stronę prądu, a to czym jeździmy dzisiaj już niedługo znajdzie się w muzeum techniki na jednej półce z maszyną parową. W zasadzie zaczęła Japonia, pojawiły się hybrydy, czyli samochody napędzane przy pomocy motoru spalinowego i pomocniczego silnika elektrycznego, prekursorem była Toyota/Lexus, która z biegiem czasu wprowadzała do swojej oferty sprzedaży coraz więcej modeli z takim właśnie mieszanym napędem. Wszystko super, ale jaki był sens hybrydy, która kosztowała majątek, a paliła więcej niż moja szesnastoletnia Honda Civic? Nadszedł więc czas na poważny krok. W 2013 roku, dwa lata po premierze na targach samochodowych we Frankfurcie firma BMW oficjalnie rozpoczęła seryjną produkcję i sprzedaż elektrycznego samochodu miejskiego, któremu nadano nazwę BMW I3. Idąc z duchem czasu chciałbym Wam zaprezentować najnowszą wersję tego modelu, oznaczoną I3s (Sport).

 

BMW i3s
07 marca 2019

Włączam D i w trybie „Comfort” wypływam na szerokie wody, jest nieźle, zawieszenie płynnie i cicho wybiera nierówności, a koleiny oraz „polskie drobne niedociągnięcia drogowe” nie powodują większego dyskomfortu wewnątrz. Uważam, że było by jeszcze lepiej gdyby nie 21-calowe koła ogumione w opony o profilu 35, które niekoniecznie nadają się do harców po dziurach. Porsche pozwala nam w ciekawy sposób skonfigurować zawieszenie podczas jazdy, możemy ustawić twardość zawieszenia wybierając jeden z trzech trybów; Comfort, Sport i Sport Plus, a do tego oddzielnym przełącznikiem możemy podnieść lub obniżyć o jeden stopień jego wysokość. Całość dopełnia przycisk Sport, który zmienia nam parametry pracy skrzyni biegów i silnika, ale nie ingeruje w zawieszenie. Na konsoli środkowej znajdziemy również przycisk, za pomocą którego możemy konfigurować przeniesienie napędu w zależności od terenu w jakim przyjdzie nam się poruszać; Off Road i On Road, więcej na temat Off Road i On Road nie napiszę bo po prostu ich nie używałem jeżdżąc po zwyczajnych, utwardzonych drogach. Napędem na 4 koła steruje komputer, a ja domyślam się tylko, że gdybym się zakopał to będę szukał opcji blokady mechanizmu różnicowego, ale jak do tej pory na asfalcie nigdzie się nie zakopałem ;)) Porsche pewnie trzyma się drogi, moim zdaniem w zwykłej codziennej eksploatacji nie będziemy mieli okazji wyprowadzić tego samochodu z równowagi. Udało mi się tylko raz sprawić aby opony zapiszczały, ale zrobiłem wszystko na przekór, dosłownie jak „żółtodziób” wcisnąłem gaz, skręciłem ostro kierownicę i wszedłem w nieprzyjemny zakręt startując ze świateł i co? I nic, Porsche wydało krótki pisk, odrobinę się poślizgnęło, pokazało żebym puknął się w głowę i poszło dalej spać. Układ kierowniczy pracuje dosyć twardo, sportowo, bardziej przypomina pracę kierownicy w trybie „Sport” w BM-ce, ale to jest to, w końcu to auto ma geny sportowca, to jest Porsche!

 

"Męska rzecz"

Po silniku nie spodziewajmy się strzałów z rury wydechowej ani kręcenia do niebotycznych obrotów, ale to nie znaczy, że jest słabo i nudno. Moment obrotowy czuć na każdym kroku, wyprzedzanie to przyjemność, dźwięk motoru przypomina raczej głośne i donośnie mruczenie, czuć siłę, siłę i jeszcze raz siłę, a to wszystko okupione średnim zużyciem paliwa na poziomie 11 litrów na 100 km. Skrzynia biegów to 8-stopniowy Tiptronic S, który moim zdaniem jest czymś pomiędzy skrzynią w BMW, a tą w Mercedesie, już wyjaśniam co mam na myśli. W moim odczuciu w trybie „Comfort” auto reaguje na gaz z lekką zwłoką, nie taką jak w trybie „Comfort” w Mercedesie, bo tam to trzeba naprawdę swoje odczekać żeby „Mieczysław ruszył z kopyta”, ale też nie startuje jak BMW, które reaguje „strzałem” na każde mocniejsze dotknięcie gazu. Włączając tryb „Sport” reakcja na gaz zmienia się, auto reaguje natychmiast, startując z „jedyny” mamy wrażenie jakby mówiło „chciałeś to masz” i wali w nas całym dostępnym momentem obrotowym. Jedynym mankamentem jest redukcja biegów w trybie „Sport”, po prostu odnoszę wrażenie, że samochód trochę nieprzyjemnie szarpie, jakby brakowało międzygazu (przygazówki). Jeśli w ten sposób Porsche chciało żebyśmy się poczuli jak w sportowym pojeździe to wyszło to słabo i na wyrost. Hamulce... No to są hamulce!! Wielkie, sześciotłoczkowe zaciski działają tak jak wyglądają, czyli bardzo dobrze, nie wiem jak to zmęczyć, zagrzać i sprawić żeby dały nam do zrozumienia, że dość, że odpuść bo jest słabo i miękko pod nogą, może na torze, ale kto jeździ Cayenne w dieslu po torze? Ja nie jeżdżę.Rozpisałem się, ale wreszcie przyszedł czas żeby opisać trochę smutniejszą stronę tego egzemplarza. Podczas dwuletniej eksploatacji i przebiegu 56 tys. km. Porsche zdążyło się trzy razy zepsuć, z czego jedna usterka unieruchomiła pojazd i wymagała natychmiastowej interwencji serwisu. W pierwszej kolejności popsuł się czujnik w mechanizmie różnicowym w następstwie czego autem szarpało, co w rezultacie zaprowadziło pojazd na prawie 1 miesiąc do serwisu. Następnie poluzowała się końcówka rury wydechowej, która wpadała w rezonans i „brzdękoliła” jak dziad puszką na czereśni. W tym roku zawiesił się czujnik położenia drążka zmiany biegów i auto wcale nie odpaliło, niestety, to nie koniec. Nieco powyżej podnóżka koło pedału hamulca fabrycznie zamocowany jest „jakiś zwój kabli”, który ani nie wygląda, ani nie jest dostatecznie zabezpieczony przed uszkodzeniem go lewą nogą. Uszczelka zewnętrzna w małej szybie za tylnymi drzwiami odstaje, po prostu wybrzuszyła się. Pomiędzy tylnym spojlerem, a karoserią spływa woda po tylnym słupku zostawiając trwałe ślady na lakierze.Podsumowując, wielokrotnie zastanawiałem się czy kupiłbym ten samochód ze względu na świetne właściwości jezdne, nieco sportowy charakter, wygląd i komfort jazdy. Odpowiedź brzmi tak, ale niestety, niedociągnięcia, o których wspomniałem budzą pewien niesmak i rozczarowanie, tym bardziej, że ten egzemplarz Cayenne w chwili zakupu nie był produkowany „od wczoraj” tylko od wielu lat. Sam fakt, że w najnowszym modelu tego auta nie znajdziemy diesla daje do myślenia. Ogółem rzecz biorąc samochód jest świetny, ale pamiętajmy, że w tym przedziale cenowym (więcej niż pół miliona złotych) mamy mocnych konkurentów, jest przecież Mercedes GLE Coupe, ze świetnym motorem benzynowym 43 AMG, jest BMW X6 M50D, możemy podejść do Audi Q8. Wybór co do zakupu pozostawiam Wam!! DZIĘKUJĘ za poświęcony czas na przeczytanie, pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do obejrzenia zdjęć :)

Artur Rojewski

"Stoi na stacji lokomotywa"

Powrót do bloga

Polub mnie

Uwaga! Niniejsza strona ma charakter wyłącznie informacyjny, nie promuje żadnego stylu jazdy i nie ma charakteru szkoleniowego. Wszystkie samochody, których dotyczą opisy i zdjęcia zamieszczone na tej stronie są użytkowane zgodnie z przepisami ruchu drogowego i z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa tak aby nie wyrządzić nikomu żadnej szkody na drodze. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za innych użytkowników dróg, którzy w sposób niezgodny z przepisami ruchu drogowego lub z narażeniem zdrowia i życia innych będą użytkować pojazdy na drogach publicznych i poza nimi.

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć samochodów, treści wpisów zamieszczonych na ich temat, a także ich dalszą publikację. Wszystkie zdjęcia i artykuły zostały stworzone przeze mnie i stanowią moją własność. Dziękuję za zrozumienie :)