1. pl
  2. en

"Super Skoda"

Czechosłowacja.., oni też dostali za swoje. Analizując historię tego małego państewka dochodzę do wniosku, że nie tylko nam było ciężko. Najpierw Hitler później Rusy i komuna, a wraz z nią cała ta okrutna motoryzacja z góry skazana na porażkę. Pamiętam, że jako mały chłopiec jeździłem w odwiedziny do małego miasteczka na południu Polski. Kudowa Zdrój gdzie mieszkała moja rodzina to niewielka malownicza miejscowość położona w Górach Stołowych na granicy z Czechami. Będąc w tamtych okolicach zawsze miło wspominam fajny, beztroski czas, który tam spędziłem jeżdżąc z wujkiem po okolicy, zwiedzając małe mieściny i niejednokrotnie zaglądając do... Czechosłowacji. Ten kraj zawsze był bardzo podobny do naszego. Mówiąc po Polsku można było się dogadać, słuchając Czeskiego można było dużo zrozumieć, a to było fajne. Wiele nas łączyło, jak chociażby samochody, które były równie okrutne, a do tego ich Czeskie fury często przypominały swoim wyglądem nasz Polski odkurzacz Zelmer Predom Alfa K2 L lub torpedę jak kto woli. Wielokrotnie pytałem wujka dlaczego tak jest, ale odpowiedzi nie uzyskałem więc tylko poprawiałem grzywkę będącą elementem mojej fryzury „na grzybka” i zwiedzałem dalej. W roku 1993 w sercach Czechów coś drgnęło, pokłócili się, podarli koty o coś, nie dogadali się, aż wreszcie się podzielili w rezultacie czego powstały dwa niezależne Państwa; Czechy i Słowacja. W moim „grzybku” się to nie mieściło i pierwsze co przyszło mi na myśl w temacie tego podziału to przecięta Skoda 105 na pół i kłótnia o to, która połowa jest lepsza.., odpowiedź nasuwała mi się tylko jedna. Żadna bo obie są takie same, ale to sprawa Czechów, a nie moja więc przestałem rozmyślać na ten temat. Coś jednak z tego wszystkiego pozostało w naszej rodzinie i była to dokładnie Skoda 105 w kolorze jedynym słusznym czyli „Dramatic Awfull Orange”, którą ujeżdżał mój dziadek, a ja wraz z nim siedząc każdego weekendu z boku w drodze na działkę. Przypominam sobie pewną historię. Otóż któregoś razu dziadek wykonywał jakieś prace na wspomnianym ranczu, a ja postanowiłem usiąść za kierownicę tego dziadostwa i jak to mały chłopiec pokręcić kółkiem w lewo i prawo, ponaciskać co się da tworząc w ten sposób symulator jazdy samochodem. W pewnym momencie „Zemsta” ruszyła sama (pewnie jakimś cudem nacisnąłem sprzęgło chociaż kto wie, nie wiem), a ja krzycząc wniebogłosy nawoływałem dziadka Antoniego, który przybiegł i w ostatniej chwili ocalił mnie oraz Skodę od katastrofy. Dzisiaj z perspektywy lat już wiem, że popełniłem wielki błąd bo powinienem po prostu opuścić pojazd i pozwolić aby Skoda spadła z urwiska (wysokiego na około 1.25m) i wpadła do pobliskiego bajora podobnej głębokości lub takiej samej, które w tamtych latach znajdowało się na ogrodach działkowych przy ulicy Łukasińskiego w Szczecinie. Moja decyzja negatywnie odbiła się niedługo później podczas gdy dziadek naprawiał Skodę na podwórku. Auto zsunęło się z lewarka i spadło łamiąc mu żebro. Jednym słowem „Antonio” przyjął całą „Sto Piątkę” na klatę.., i to dosłownie. Na szczęście te czasy minęły, świat motoryzacyjny zmienił się całkowicie i nadeszło nowe.., nawet dla Skody.

„Brzydkie kaczątko”

Na początku lat 90 Skodą zainteresował się Volkswagen, który początkowo nabył 30% udziałów tej firmy, później kolejne 30%, aż w roku 2000 w ramach prezentu noworocznego wciągnął Skodę w całości. Na rynku zaczęły pojawiać się samochody ze znaczkiem czeskiego producenta, które może nie imponowały swoim wyglądem, ale jakością wykonania na pewno nie odbiegały od swoich niemieckich konkurentów. Nic dziwnego, pod karoserią zagościł VW i to na stałe. Niemcy bardzo przyłożyli się do tematu co dało się odczuć i zauważyć. Pamiętam, że swojego czasu ujeżdżałem Skodę Pick-up z silnikiem SDI. Auto wyglądało słabo, starałem się aby nie kojarzono mnie z tym samochodem na mieście, ale o motorze złego słowa nie powiem. Ten wóz nic nie palił i przejeżdżał pół miliona km., bez najmniejszej awarii jednostki napędowej i skrzyni biegów. Wiem, głupio to zabrzmi, ale takich samochodów jak Pick-up już dzisiaj zaczyna brakować na rynku. Druga połowa lat 90 to debiut modelu Octavia, czy udany? Pierwsze generacje tej Skody dalej są upalane przez bardziej oszczędnych taksówkarzy, a to mówi o samochodzie wiele, a w zasadzie wszystko. W 2001 roku VW poszło o krok dalej i pokazało prawdziwą limuzynę w przystępnej cenie, Skodę Superb. Samochód nie wyglądał zniewalająco, ale był ogromny, komfortowy i bardzo praktyczny. Znalazł uznanie nawet w kręgach polityków, którzy wykorzystywali Superba do podróży służbowych. W 2008 roku w Genewie została zaprezentowana druga generacja tego auta, która zdołała zmienić całkowicie mój pogląd na temat marki Skoda. Nowy Superb został zbudowany na płycie podłogowej PQ46, dokładnie tej samej co VW Passat B6, Seat Alhambra i VW Sharan, ale wrażenie przestrzeni wewnątrz i ergonomia biła samego VW na głowę. Wreszcie zaczęto mówić, że Skoda jest lepsza od Volkswagenów i.., słusznie. Porażką, a w zasadzie skazą na wizerunku Superba był silnik 2.0 TDI, który w pierwszych latach produkcji był tak nieudany, że należało go unikać jak ognia. Psuł się układ wtryskowy, pompa oleju, a także obsiadała lub pękała głowica, a to już naprawdę był dramat. W 2014 roku pierwszy raz usiadłem za kierownicą Skody Superb II generacji z silnikiem 2.0 TDI (140 koni mechanicznych). Ten motor był już bezpieczny w eksploatacji, a całe auto zrobiło na mnie świetne wrażenie. Przejechałem bez przerwy dystans około 700 kilometrów i nie czułem się w ogóle zmęczony. Samochód spalał na trasie nie więcej niż 4.8 litra ropy na 100 kilometrów, a nogi mogłem wyprostować w całości odsuwając fotel do tyłu. Po prostu jakaś rewelacja, która kosztowała około 100 tysięcy złotych. Ile w tym prawdy nie wiem, ale przez długi czas mówiło się, że nowa Skoda to stare Audi. Technologia, systemy bezpieczeństwa, a nawet wygląd każdej nowej Skody nawiązuje do poprzednich modeli aut z Ingolstadt.., z tą różnicą, że wszystkie choroby wieku dziecięcego Skody jej nie dotyczą bo zostały już usunięte przy okazji liftingów wcześniejszych Audi. Czy w takim razie dostajemy w ręce samochód idealny? Ocenicie sami, a ja opowiem Wam kilka słów o najnowszym modelu Superba w wersji nadwozia kombi, którym właśnie miałem okazję pojeździć.

„Made in... VW”

Wygląd tej czeskiej limuzyny nigdy nie wzbudzał, nie wzbudza i pewnie wzbudzał nie będzie płomiennych uczuć. Auto wygląda na trwałe, solidne oraz praktyczne.., a czy odrobinę skopiowane? Patrząc na Superba i Seata Leona Kombi nie mam wątpliwości, że oba auta grają w piłkę na tym samym podwórku pomimo oczywistej różnicy w gabarytach obu samochodów. Seat Leon to liga Skody Octavii natomiast Superb bliżej do VW Passata i zgoda, ale wizualnie wiele detali jest do siebie bardzo podobnych; jak chociażby charakterystyczne, ostro zarysowane linie nadwozia na drzwiach i masce, kształt reflektorów oraz lusterek. Jaki z tego morał? To niemiecka robota, a czy solidna i przemyślana? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba zajrzeć do środka.., a więc zajrzałem i muszę Wam powiedzieć, że rozczarowany nie jestem. Optycznie auto jest mniejsze od swojego poprzednika i bardziej zwarte. Poprzednia generacja tego modelu wyglądała mniej więcej tak: Samochód marki X wyglądający jak masło maślane poddano eksperymentalnej kuracji. Zamknięto szczelnie drzwi i okna po czym pompowano pod ogromnym ciśnieniem powietrze do wnętrza. Gdy auto zaczęło wyglądać jak nadmuchany balon przerwano próbę, naklejono plakietkę na klapę Skoda Superb i „puszczono do ludzi”. Obecna generacja jest zdecydowanie bardziej nowoczesna i gdyby nie znaczek Skody i charakterystyczny kształt zegarów to osobiście sam miałbym problem z przypisaniem tego wozu do właściwej podgrupy koncernu Volkswagena. Pozycja za kierownicą nie przywodzi na myśl ani rajdowych aspiracji samochodu, ani nie wyzwala uczucia nadkomfortowej limuzyny. Jest przyjemnie i po prostu dobrze, da się odczuć nieco więcej wygody niż w autach klasy średniej, ale tak jak wspomniałem jest to bardziej dyskretne odczucie niż wielkie WoW znane chociażby z aut klasy Premium (mam na myśli „Eskę” Mercedesa czy serię 7 BMW). Wygląd zegarów klasyczny i dzięki o Volkswagenie za to. Analogowy obrotomierz, prędkościomierz, wskaźnik paliwa i temperatury cieczy chłodzącej, a pomiędzy nimi elektroniczny wyświetlacz, którego funkcjami sterujemy przy pomocy przycisków znajdujących się po prawej stronie na kierownicy. Wszystko co na zegarach proste, czytelne i podświetlone na sympatyczny, biały nierażący kolor. Materiały, z których został wykonany kokpit są solidne i przypominają nieco swoim wyglądem Golfa IV (szczególnie pokrętła, przyciski i tapicerka drzwi). Wyświetlacz na konsoli środkowej zasługuje naprawdę na pochwałę i komplementy. Jest częściowo wkomponowany w deskę rozdzielczą i kształtem zgrywa się idealnie z wyglądem niemalże wszystkich elementów kokpitu. Obsługa i Menu tego urządzenia jest proste, dotykowe i intuicyjne. Niestety niektóre funkcje się powtarzają i to trochę irytuje. Podam Wam przykład; klikając w funkcję SETUP wchodzimy w ustawienia urządzenia, ale dokładnie taką samą ikonkę mamy na ekranie dotykowym, wystarczy przesunąć palcem po ekranie i wybrać funkcję „Ustawienia”, a wtedy wejdziemy w to samo Menu. Podobnie jest z funkcją „Car”. Aby wejść w ustawienia samochodu możemy kliknąć przycisk „Car” lub po prostu wejść w menu „Samochód” na ekranie dotykowym. Po co to dublowanie tych samych funkcji? Żeby był większy wypas na pierwszy rzut oka? Nie wiem. Naprawdę miłym zaskoczeniem jest fakt, że nasza Skoda obsłuży telefony z oprogramowaniem iOS i Android, oczywiście znajdziemy też miejsce do podpięcia Pendriva z ulubioną muzyką. Do obsługi klimatyzacji służą osobne przyciski na oddzielnym panelu umieszczonym pod wyświetlaczem na konsoli środkowej. Jeśli jednak lubimy gadżety to z powodzeniem ustawimy temperaturę i strefy nawiewów przy pomocy oddzielnego pod- menu na ekranie dotykowym.

„Eco i Green?”

Przekręcam kluczyk w stacyjce i budzi się do życia istne„dzieło sztuki”. Moja Skoda Superb Kombi, która waży z kierowcą prawie półtorej tony została wyposażona w silnik TSI o pojemności 1.4 litra :), który generuje moc 150 koni mechanicznych. Wyobraźcie sobie, że opcjonalnie można kupić Superba z tym samym motorem, ale o mocy 125 koni mechanicznych. I to jest tragedia ponieważ dopuszczalna masa całkowita tego auta wynosi ponad 2 tony. Niemcy o tym wiedzą dlatego wyposażają te samochody w siedmiobiegową skrzynię DSG, która musi robić dobrą minę do złej gry i nadrabiać znaczne niedobory mocy jednostki napędowej. Włączam Drive i ruszam.... Hmm......? No nie jest najgorzej. Ten silnik jest naprawdę kulturalny w dolnym zakresie obrotów i wspólnie ze skrzynią DSG całkiem spoko pcha Skodzinkę do przodu. Czuć turbodziurę przy starcie, ale za chwilkę motor jakby nabiera ochoty do jazdy i bez jęczenia wykonuje swoją pracę.., niestety tylko do pierwszej setki. Każde mocniejsze wciśnięcie pedału gazu powyżej tej prędkości wiąże się z cierpieniem, którego nawet DSG nie jest w stanie ukryć. Tylko czy jest się czemu dziwić? Silnik 1.4 spisuje się idealnie, ale w VW Polo, Hondzie Civic VI generacji, Hyundaiu i20 i Toyocie Yaris.., ale nie w limuzynie, w której z trudem dosięgam nogami do pedałów po maksymalnym odsunięciu fotela. Przesuwając dźwignię zmiany biegów lekko do tyłu włączamy tryb SPORT (jest jeszcze opcja Manual). Po uruchomieiu trybu SPORT proponuję nic więcej nie robić. Przesuńcie ponownie dźwignię w ten sam sposób wtedy wyłączycie ten tryb i myślę, że tak będzie najlepiej. Jeśli postąpicie wbrew moim radom wtedy rozczarowanie w kwestii możliwości jednostki napędowej sięgnie zenitu. Samo prowadzenie Skody Superb jest bardzo przewidywalne dla kierowcy, a jedynym drobnym mankamentem jest mało responsywny układ kierowniczy w środkowym położeniu. Po prostu przydało by się odrobinę więcej precyzji. Zawieszenie jest OK naprawdę przez duże O. Mnie osobiście nic nie irytuje podczas prowadzenia tego samochodu. Podsterowność, nadsterowność.., nie wiem czy ma sens analizowanie tych zjawisk w dużym kombi wyposażonym w silnik 1.4. Jeżeli miałbym porównywać komfort jazdy obecnie produkowanego modelu Superb z poprzednią generacją to wyraźnie widzę bardziej zwarte i sztywne zawieszenie, które wpłynie pozytywnie na zachowanie auta podczas pokonywania zakrętów kosztem komfortu jazdy. W ramach ciekawostki Skoda pozwala nam wyświetlić informacje dotyczące stylu jazdy. Takie Menu z dużym zielonym liściem, na którym widać spalanie na poszczególnych odcinkach przebytej drogi. To Eco Green zużywa średnio około 10 litrów benzyny na 100 kilometrów. Jak pojeździmy troszkę z „chlebkiem” to konsumpcja wzrośnie do 15 litrów. Moim zdaniem Green możemy znaleźć najwyżej na drzewie wiosną, ale nie w Skodzie Superb 1.4. Tylko wiecie co? Włączyłem konfigurator Skody i zacząłem się nim bawić. Wybrałem Superb Kombi z takim samym silnikiem i skrzynią biegów jak testowany egzemplarz po czym rozpocząłem dodawanie poszczególnych elementów wyposażenia nie żałując sobie prawie niczego z palety opcji dodatkowych oferowanych przez producenta. Doszedłem do końca konfiguracji i zobaczyłem cenę 138 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę rabat dealerski, odkup starego auta, wigilijną gwiazdkę i pakiet „podróż na koniec świata Skodą 105” jestem przekonany, że cena 125 tysięcy złotych jest jak najbardziej realna. Wiecie co za tą cenę kupiłbym w Mercedesie, BMW czy Audi? Komplet felg z oponami, dwa kubki, parasol i siatkę do bagażnika, ale na pewno nie samochód... I tym jakże przekonującym argumentem doszliśmy do podsumowania :)

Czy kupiłbym Skodę Superb? No właśnie dlatego ten wóz znalazł się w gronie samochodów, na które zwróciłem uwagę. Tak, zdecydowanie gdybym szukał auta za rozsądną cenę, które będzie praktyczne, wygodne, cieszące oko (chociaż bez przesady) i naprawdę fajnie wyposażone to bez wahania biorę Skodę. Tylko czy z silnikiem 1.4? Nie, przykro mi, ale motor 1.4 do tej bajki nie pasuje. Gdybym wiedział, że pod maską wylądował poprawiony dwulitrowy turbodiesel z poprzedniej wersji wtedy z uśmiechem małego dziecka stanął bym w kolejce po moje „ciasne, ale własne” Superb ;)

Dziękuję, pozdrawiam i zapraszam do galerii.

 

 

Artur Rojewski

 

Skoda Superb 1.4 TSI DSG
17 grudnia 2018

Powrót do bloga

Polub mnie

Uwaga! Niniejsza strona ma charakter wyłącznie informacyjny, nie promuje żadnego stylu jazdy i nie ma charakteru szkoleniowego. Wszystkie samochody, których dotyczą opisy i zdjęcia zamieszczone na tej stronie są użytkowane zgodnie z przepisami ruchu drogowego i z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa tak aby nie wyrządzić nikomu żadnej szkody na drodze. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za innych użytkowników dróg, którzy w sposób niezgodny z przepisami ruchu drogowego lub z narażeniem zdrowia i życia innych będą użytkować pojazdy na drogach publicznych i poza nimi.

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć samochodów, treści wpisów zamieszczonych na ich temat, a także ich dalszą publikację. Wszystkie zdjęcia i artykuły zostały stworzone przeze mnie i stanowią moją własność. Dziękuję za zrozumienie :)